Powrót do szkół : "Nalegamy, aby od września, rodzice posłali swoje dzieci do szkół"
- 13 sie 2020
- 2 minut(y) czytania
Świat edukacji, a także wielu rodziców i dzieci zastanawia się, jak będzie wyglądał powrót do szkół. W tym tygodniu grupa Belgian Pediatric Covid-19 Task Force, zrzeszająca specjalistów zajmujących się opieką nad dziećmi, wezwała w liście otwartym do powrotu do szkół wszystkich dzieci, niezależnie od używanego kodu kolorów w miejscu, w którym znajduje się szkoła.
„To prawda, że dużo mówimy o wzroście liczby przypadków, ale jest to coś, co jest kontrolowane. Jest to naprawdę monitorowane w Belgii. Mamy wielu ekspertów badających tę sytuację”- pociesza rodziców pediatra i specjalista chorób zakaźnych, Anne Tilmanne.
„Zdajemy sobie sprawę, że wielu rodziców się waha. Dlatego napisaliśmy list: aby podkreślić, że sytuacja dzieci jest uspokajająca. Jest to ważne by miały kontakt z innymi dziećmi. Szkoła to bezpieczne środowisko".
Minister edukacji Federacji Walonia-Bruksela, Caroline Désir (PS), "pozytywnie” przyjęła list otwarty opublikowany przez belgijskich pediatrów, opowiadający się za powrotem do szkoły dla wszystkich dzieci od 1 września - „Chcemy też jak najszerszego powrotu do szkoły dla wszystkich uczniów, ale trzeba to zrobić z poszanowaniem warunków bezpieczeństwa dla uczniów i nauczycieli”.
Oczekuje się, że uczniowie szkół średnich będą uczęszczali do szkoły cztery dni w tygodniu, z pominięciem lekcji środowych. W przypadku nawrotu epidemii zajęcia będą dwa razy w tygodniu. W przedszkolach i szkołach podstawowych lekcje są planowane pięć dni w tygodniu, nawet w przypadku nowego ogniska zakażeń.
W najbliższy piątek władze organizacyjne oraz związki nauczycieli spotkają się, aby omówić organizację rozpoczęcia roku szkolnego.
Według specjalistów, równowaga korzyści i ryzyka zdecydowanie przemawia za powrotem do szkoły. „Zero ryzyka nigdy nie istnieje. Dzieci nie przechodzą wirusa ciężko i przenoszą chorobę rzadziej niż dorośli. To właśnie obserwujemy w Belgii, ale także w innych badaniach, w innych krajach ”.
W Huderf, Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym im. Królowej Fabioli, w którym pracuje Anne Tilmanne, od początku kryzysu około 40 dzieci uzyskało wynik pozytywny na koronawirusa. „Większość z tych dzieci była hospitalizowana z powodów innych niż koronawirus. Oznacza to, że badamy wszystkie hospitalizowane dzieci bez względu na przyczyny hospitalizacji. I rzeczywiście, mieliśmy kilka chorych dzieci. Ich objawy bardzo różnią się od tych występujących u dorosłych - są lżejsze. Mieliśmy tylko dwoje dzieci, które trafiły na intensywną terapię".
W czerwcu, kiedy w szkole wykryto pozytywny przypadek, bardzo często cała placówka była zamykana, specjaliści apelują o bardziej szczegółową analizę i w przypadku pozytywnego wyniku zamknięcie tylko klasy, gdzie wykryto przypadek, a nie całej szkoły".
























Komentarze